Twierdza decyzji: Technologia i firewall konstytucyjny
Sceptycy często pytają: „A co, jeśli ludzie w przypływie gniewu zagłosują za przywróceniem drastycznych kar rodem ze średniowiecza? Albo za odebraniem majątku tym, którzy zarabiają więcej niż średnia?”. To lęk przed tak zwaną tyranią większości – klasyczny argument elit przeciwko oddaniu realnej władzy narodowi. Od czasów starożytnych filozofowie ostrzegali, że nieokiełznany tłum bywa nieprzewidywalny i podatny na manipulacje demagogów, co może prowadzić do zniszczenia fundamentów wolności.
W ruchu Demokracja Obywatelska – DO Przodu doskonale rozumiemy te obawy. Nie budujemy systemu dla idealnych, zawsze racjonalnych istot, ale dla realnych ludzi, z ich emocjami, błędami i chwilowymi nastrojami. Dlatego nasza koncepcja demokracji obywatelskiej nie jest „prostym” i naiwnym głosowaniem nad wszystkim bez żadnych ograniczeń. To system zabezpieczony potrójną warstwą cyfrowego i prawnego pancerza. Nazywamy to twierdzą decyzji.
Pierwsza linia obrony: Firewall konstytucyjny
Podstawą stabilnego państwa jest nienaruszalny rdzeń wartości, których nie wolno przegłosować zwykłą większością głosów, a często nie wolno ich zmieniać w ogóle, niezależnie od panującej mody politycznej. Są to fundamentalne prawa człowieka i obywatela. W naszym systemie funkcjonuje tak zwany firewall konstytucyjny – cyfrowy i prawny bezpiecznik, który chroni mniejszości przed dyktatem większości.
Nie można przegłosować odebrania komuś wolności słowa, prawa do rzetelnego procesu, nietykalności osobistej czy prawa do własności. Dlaczego? Ponieważ te prawa nie są nadane przez państwo – one wynikają z samej godności ludzkiej i są nadrzędne wobec każdej władzy, nawet tej obywatelskiej. W architekturze naszego systemu każda propozycja ustawy, zanim trafi do publicznego głosowania, musi przejść przez automatyczny i ekspercki filtr bezpieczeństwa.
Kluczową rolę odgrywa tu zreformowany Trybunał Konstytucyjny. W wizji Demokracji Obywatelskiej nie jest on już przyczółkiem dla partyjnych nominatów, którzy wykonują polecenia liderów. Proponujemy, by sędziowie byli losowani spośród najwybitniejszych profesorów prawa, co gwarantuje ich całkowitą niezależność od politycznych nacisków. Ich jedynym zadaniem jest pilnowanie, by żadna inicjatywa obywatelska nie naruszała fundamentu wolności zapisanego w konstytucji. Jeśli projekt jest sprzeczny z prawami podstawowymi – system go odrzuca, zanim w ogóle zobaczysz go w aplikacji. Demokracja kończy się tam, gdzie zaczyna się naruszanie godności drugiego człowieka. To nie podlega negocjacjom.
Druga linia obrony: Kroczące progi i stabilność ustroju
Państwo nie może być jak chorągiewka na wietrze, zmieniająca kierunek pod wpływem każdego trendu w mediach społecznościowych czy chwilowego oburzenia wywołanego przez zmanipulowany news. Musi przypominać wielki oceanowiec – skręca powoli, ale stabilnie. Dlatego w mechanice twierdzy decyzji wprowadzamy rozróżnienie na wagę podejmowanych działań.
Większość spraw codziennych, tak zwanych decyzji operacyjnych (jak na przykład korekta stawki podatku o jeden punkt procentowy czy zmiana lokalnych przepisów o parkowaniu), wymaga zwykłej większości głosujących. To pozwala na elastyczność i szybkie reagowanie na zmieniającą się rzeczywistość gospodarczą. Jednak w sprawach fundamentalnych, które nazywamy metazmianami, stosujemy mechanizm kroczących progów.
Jeśli obywatele chcą zmienić zasady samego głosowania, zmodyfikować konstytucję lub wyjść z kluczowych sojuszy międzynarodowych, system wymaga tak zwanej superwiększości (na przykład 60 lub 66 procent głosów) oraz wysokiego progu frekwencji. To bezpiecznik, który wymusza szeroki konsensus narodowy. Sprawy egzystencjalne dla kraju nie mogą być rozstrzygane przewagą jednego głosu przy niskiej frekwencji. System premiuje stabilność i zmusza zwolenników radykalnych zmian do rzetelnego przekonania do swoich racji ogromnej większości społeczeństwa.
Trzecia linia obrony: Matematyka zamiast zaufania
Największym wrogiem nowoczesnej demokracji jest brak zaufania do wyniku. „To serwery rządu, oni mogą tam wpisać, co chcą” – to zdanie słyszymy najczęściej i w obecnym systemie jest ono całkowicie uzasadnione. Historia uczy nas, że tam, gdzie pojawia się pokusa władzy, pojawia się też pokusa manipulacji przy urnie. Dlatego nasz system nie opiera się na zaufaniu do urzędnika, informatyka czy ministra. Opiera się na zaufaniu do matematyki.
Zastosujemy technologię blockchain, sprawdzoną w najbezpieczniejszych systemach finansowych świata, do zapisu głosów. Wyobraź sobie, że każdy oddany głos jest jak kamień wrzucony do przezroczystej, pancernej skrzyni, której nie da się otworzyć ani przenieść bez zniszczenia jej zawartości. Każdy kolejny głos jest połączony z poprzednim nierozerwalnym, cyfrowym łańcuchem. Nie da się usunąć ani zmienić jednego wpisu bez niszczenia całej struktury, co jest fizycznie i matematycznie niemożliwe przy dzisiejszej mocy obliczeniowej. To ostateczny koniec epoki „cudów nad urną”.
Jednocześnie musimy chronić najświętszą zasadę wolnych wyborów: tajność głosowania. Nikt – ani administrator systemu, ani haker, ani służby specjalne – nie może wiedzieć, jak zagłosowałeś. Tutaj wkracza zaawansowana kryptografia, tak zwane dowody z wiedzą zerową (Zero-Knowledge Proofs). To technologia, która pozwala udowodnić systemowi: „Jestem uprawnionym obywatelem, mój głos został oddany poprawnie zgodnie z procedurą”, bez ujawniania samej treści tego głosu. Twój smartfon generuje matematyczny dowód, który wpada do cyfrowej urny jako anonimowa, zakodowana cząstka. Wynik jest jawny i możliwy do natychmiastowej weryfikacji przez każdego obywatela posiadającego aplikację, ale twój wybór pozostaje twoją prywatną tajemnicą.
Koniec epoki podejrzeń
Wdrożenie twierdzy decyzji to milowy krok w budowaniu zaufania społecznego. Dzisiejsze papierowe karty wyborcze, przewożone w workach, pilnowane przez zmęczone komisje i liczone ręcznie, wyglądają przy naszym systemie jak żart z innej epoki. Są podatne na błędy ludzkie, zagubienia, a w najgorszym przypadku na celowe fałszerstwa.
Nasz system sprawia, że wynik głosowania jest niepodważalny. Matematyka nie ma poglądów politycznych, nie bierze łapówek, nie boi się szantażu i nie ulega emocjom. Ona po prostu gwarantuje prawdę. Dzięki temu, nawet jeśli twój wariant przegra w głosowaniu, będziesz mieć pewność, że stało się to uczciwie i zgodnie z realną wolą większości twoich współobywateli. To fundament akceptacji społecznej, bez którego żadne państwo nie może trwać w pokoju.
Twierdza decyzji to nie tylko zaawansowana technologia. To deklaracja, że jako naród dorośliśmy do tego, by korzystać z wolności w sposób mądry, odpowiedzialny i przede wszystkim bezpieczny. To dowód na to, że można połączyć ogień bezpośredniego wpływu obywateli z wodą stabilności państwa. Polska może stać się pierwszym krajem, który realnie zabezpieczył swoją demokrację przed zagrożeniami XXI wieku. Czy jesteś gotowy, by zamieszkać w państwie, w którym to ty masz ostatnie słowo, a system gwarantuje, że nikt go nie sfałszuje? Twoja wolność jest teraz chroniona przez najtwardszy pancerz, jaki kiedykolwiek stworzył człowiek.